poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Pyszne bagietki z gotowaną dynią



Pyszne za mało powiedziane, są rewelacyjne:)
Nie mam formy do pieczenia bagietek, ani nawet do wyrastania. Bagietki rosły na desce kuchennej wyłożonej papierem do pieczenia i przełożonymi, zwiniętymi w rulon ściereczkami, aby się nie posklejały podczas rośnięcia i zbytnio nie rozjechały na boki. Papier był po to, aby łatwiej można było je zsunąć na, nagrzaną blachę piekarnika. Przy okazji się poparzyłam. Bagietki warte są nawet poparzenia:)
Piekłam, na odwróconej blasze z piekarnika i bagietki miały długość blachy, czyli 40cm.
Więc nie martwcie się, że nie macie tego czy tamtego do ich wykonania:) Zawsze można sobie jakoś poradzić. 
Zaplanowałam zrobić 2 bagietki, ale z planów nic nie wyszło, bo ciasto rosło jak szalone, mimo tak niedużej ilości drożdży, a domowy piekarnik ma swoje ograniczenia.
Oskarżałam za to dynię, że do piekarnika zmieściły mi się 3, a czwarta czekała w kolejce ponad 20 minut:) Pomyślałam trudno pewnie mi przerośnie i będzie placek. A tu niespodzianka, bagietka czekała, nie opadła i sama w piekarniku, podczas pieczenia, czuła się jak królowa:)




Zaczyn drożdżowy, wieczór:

130g mąki pszennej, typ 550,
70g wody,
1,5g świeżych drożdży.

Z wody letniej i drożdży zrobiłam zaczyn. Postał chwilę, aż drożdże zaczęły pracować.
Do miski, w której będziemy wygniatać ciasto, dodałam resztę wody, mąkę i właściwie zagniotłam kulę ciasta, bo było dość gęste.
Przykryłam i zostawiłam na 15 godzin.

Ciasto właściwe:

Cały zaczyn,
250g dyni, x),
450g mąki pszennej, tej, co do zaczynu,
100g wody z solą, można mleko,
15g drożdży, zrobiłam zaczyn.


Przygotowanie dyni, najlepsza ta najbardziej pomarańczowa:

170g dyni pokrojonej w kostkę, waga po obraniu,
170g wody.

Gotujemy 5 minut, bez przykrycia, miksujemy z wodą i powinno nam powstać 250g dyni.

Po 15 godzinach z kuli zrobił się placek. Ciasto zdecydowanie się rozluźniło. Zmiksowałam ciasto z dynią, dodałam zaczyn z 15g drożdży i stopniowo resztę składników. Ciasto wyrabiałam ręką dość długo, około 8-10 minut, aż zaczęło odchodzić od miski i ręki.


Pozostawiłam przykryte na 90 minut.

Pierwsze składanie ciasta po 30 minutach. Blat posypałam mąką, dość obficie wyłożyłam ciasto rozklepałam i złożyłam na 4, włożyłam ponownie do miski.
Po następnych 30 minutach, zrobiłam podobnie, z tym, że uformowałam 2 bagietki. Takie miałam założenie.
Po kolejnych 30 minutach, bagietki wyglądały jak dwa podłużne chleby:) Każdą przecięłam nożem na pół. Zasklepiłam cięcie i wyciągnęłam je wzdłuż. Ciasto dawało się rozciągać jak guma.
Tym sposobem były cieńsze i już wyglądały, jak przystało na bagietki:) Składanie bagietek na zdjęciu. Przygotowałam je do ostatecznego rośnięcia sposobem, jak już napisałam o nim na początku wpisu, na 60 minut.
Piekłam około 25 minut do zrumienienia w temperaturze 250st, rzucając na początek kostki lodu na dno piekarnika.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

i poczekaj na jego moderację